Bój o Senat

Autor: Stan Polityki 18 lipca 2019

W nadchodzących wyborach głównym polem rywalizacji PO i PiS może być Senat. Czy możliwa jest wygrana opozycji do Senatu? Ile okręgów jest “w grze”? Gdzie będzie polskie Ohio i Floryda? Kto musi walczyć zdecydowanie ciężej, by zdobyć ponad 51 mandatów?

⅓ okręgów do Senatu bez pewnego zwycięzcy

Prawie w ⅓ okręgów do Senatu zapowiada się bardzo wyrównana rywalizacja pomiędzy kandydatami “Pomarańczowych” na czele z Platformą Obywatelską i “Niebieskich”, z PiS jako liderem (więcej o rywalizacji “Pomarańczowi” kontra “Niebiescy” w kontekście wyborów do PE pisaliśmy tutaj). 

Po przeanalizowaniu wyników ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego w okręgach senackich wyraźnie widać, że w ponad 30 na 100 okręgów oba te obozy mają niemal tyle samo zwolenników i tym samym różnice w poparciu dla ich przedstawicieli, mogą być bardzo niewielkie, zakładając starcia dwóch głównych kandydatów w rywalizacji o Senat. Analizie poddamy więc dokładnie te 33 okręgi, gdzie różnice pomiędzy “Pomarańczowymi” (zsumowane głosy KE, Wiosny i Lewicy Razem) i “Niebieskimi” (zsumowane poparcie dla PiS, Kukiz’15,  Konfederacji i pozostałych) były najmniejsze. Dla przykładu w okręgu nr 75 (Mysłowice-Tychy) “Pomarańczowi” w wyborach do PE zdobyli 45,02% głosów, natomiast “Niebiescy” mogli liczyć na poparcie rzędu 54,98%, a więc różnica pomiędzy nimi to zaledwie 9,96 p.p. Na korzyść “Niebieskich” przemawia jednak fakt, że obecnie to właśnie oni mają senatora w tym okręgu (Czesław Ryszka, PiS). Z drugiej strony mówiło się o starcie Prezydenta Tych, który w tym wyrównanym okręgu mógłby przechylić szalę na korzyść opozycji. Z kolei w okręgu nr 2 (Jelenia Góra), gdzie również to PiS posiada obecnie senatora (Krzysztof Mróz), w wyborach do PE “Pomarańczowi” otrzymali 54,79% głosów, a “Niebiescy” 45,21% (różnica 9,58 p.p.). Wygląda więc na to, że m.in. właśnie okręg nr 2 może być tym, gdzie “Pomarańczowi” będą w stanie zawalczyć o zwycięstwo.

We wspomnianych 33 okręgach senackich, w ostatnich wyborach do Europarlamentu w 14 z nich przewagę uzyskali “Niebiescy”. W 12 spośród nich swoich przedstawicieli w Senacie ma obecnie PiS, a jedynie w 2 są to senatorowie z ramienia PO.  W przypadku okręgów, w których w wyborach europejskich przewagę zdobyli “Pomarańczowi” liczba senatorów z obu obozów jest bardziej wyrównana z lekką przewagą na korzyść PO, która posiada w nich 11 senatorów, z kolei 8 przypada PiS. 

Wygląda więc na to, że to właśnie “Pomarańczowi” mają większe pole manewru. Jeżeli udałoby im się zdobyć mandat senatora we wszystkich 19 z 33 okręgów, w których zdobyli więcej głosów w wyborach do PE, a także utrzymać dwa posiadane miejsca w zwycięskich okręgach “Niebieskich” mogliby “zgarnąć” 21 z 33 najbardziej wyrównanych w rywalizacji okręgów.

 

Najbardziej zacięta rywalizacja

W 9 okręgach do Senatu różnica wyniku “Pomarańczowych” i “Niebieskich” w wyborach do Parlamentu Europejskiego nie przekroczyła 4 p.p. Najmniejsza różnica – 0,70 p.p. wystąpiła w okręgu senackim nr 76 (Dąbrowa Górnicza – Będzin) w województwie śląskim, gdzie “Pomarańczowi” uzyskali 50,35% głosów, a “Niebiescy” 49,65%, a obecnie senatorem z tego okręgu jest przedstawiciel PiS. 

W 9 okręgach senackich, gdzie różnica wyniku “Pomarańczowych” i “Niebieskich” w wyborach do PE nie przekroczyła 4 p.p. przewagę w liczbie senatorów posiada obecnie partia Jarosława Kaczyńskiego. W okręgach tych 6 senatorów pochodzi z ramienia PiS, a tylko 3 jest przedstawicielami PO. 

Kto ma większe szanse na wygraną do Senatu?

W zdecydowanie gorszej sytuacji jest dziś Platforma i jej koalicjanci, co wyraźnie widać w sytuacji w pozostałych okręgach. Tylko w 11 okręgach KE samodzielnie zdobyła ponad 50% głosów, wszystkie w dużych miastach. PiS samodzielnie zdobył ponad 50% poparcia aż w 37 okręgach. Pomarańczowi (czyli wynik KE + Wiosna + Lewica Razem) zdobyli większość w 42 okręgach i gdyby wyniki te powtórzyły się jesienią, nawet wystawiając jednego kandydata z opozycji, nie udałoby się zdobyć większości w Senacie.

Właśnie dlatego tak ważne będą te 33 okręgi wyrównanej rywalizacji, z tym zastrzeżeniem, że to Platforma i koalicjanci potrzebują zdobyć zdecydowaną większość z 33 najbardziej wyrównanych okręgów. PO + koalicjanci potrzebują zwyciężyć w 28 z 33 okręgów, o których mówimy zakładając jednocześnie brak niespodzianek w pozostałych 23 okręgach, w których “Pomarańczowi” mają ponad 55% poparcia. 28 z 33 oznacza ogromną operację, która wymaga niezwykłej precyzji i planu, w tym porozumienia z partiami opozycyjnymi, lokalnymi samorządowcami itd.

Czy dziś opozycja jest gotowa operacyjnie i politycznie do takiego wyzwania? Aż 8 okręgów z tych wyrównanych 33 jest w województwie śląskim, z którego startować do Sejmu będzie Mateusz Morawiecki (co mogło być argumentem dla partii rządzącej do wystawienia premiera właśnie tam). 4 okręgi znajdują się na Dolnym Śląsku, gdzie rządzi koalicja PiS z Bezpartyjnymi Samorządowcami.

Całość przemawia za tym, że jeśli opozycja realnie myśli o zawalczeniu o Senat, musi zacząć już teraz i dostosować swoją strategię wyborczą (i listy) biorąc pod uwagę też wybory do Senatu. Takim ruchem mógłby być choćby start Grzegorza Schetyny ze Śląska zamiast Warszawy, gdzie 4 mandaty senackie są pewne dla opozycji. 

Przeczytaj także

Płaca minimalna – kogo kusi PiS

Czy propozycja podniesienia płacy minimalnej to był ruch, który miał przekonać do PiS nowych wyborców, czy może zmobilizować tych, których partia rządząca już ma?...